Szukaj

Casey Luskin, Teoria inteligentnego projektu nie wypowiada religijnych twierdzeń o sferze nadnaturalnej

Powrót do wszystkich dyskusji

Dyskutowany tekst


Autor: kk
Data wysłania: 2010-11-21 18:44:38

Tytuł: Moje zdanie.
Czy autor tego chce czy nie, teoria inteligentnego projektu jest odmianą kreacjonizmu. Fred Hoyle nie wierzył w Boga Biblii (czy jakiegokolwiek boga w wyobrażeniu dawnych i współczesnych ludzi), a jednak był kreacjonistą. Kreacjonistą jest nawet człowiek,który nigdy nie widział komputera i znalazł go na pustyni. Pod warunkiemże jest przekonany,że ten komputer został przez kogoś wykreowany.

Jodkowski:
Każde zdanie jest prawdziwe przy odpowiednim jego rozumieniu. Przy takim rozumieniu słowa "kreacjoniwsta", jaki Pan przyjął (kreacjnista to ktoś, kto jest przekonany, że coś w świecie zostało wykreowane przez kogoś), ma Pan rację - Hoyle był kreacjonistą. Tylko że to nieciekawe rozumienie wspomnianego słowa, gdyż eliminuje spór ewolucjonizm-kreacjonizm. W Panskim rozumieniu każdy jest kreacjonistą, nawet ci, którzy są ewolucjonistami, bo przecież każdy wierzy, że coś tam zostało wykreowane - jak komputery, stoły, krzesła, domy itd.

Najczęściej przez kreacjonizm rozumie się pogląd, że świat, a w nim życie, a zwłaszcza człowiek jest rezultatem aktu stwórczego jakiejś nadprzyrodzonej istoty (w religii zwanej Bogiem). Niektórzy kreacjonizm rozumieja węziej - to pogląd, że opis stworzenia z Księgi Rodzaju jest prawdziwy. Niektórzy jeszcze węziej: dosłownie rozumiany opis stworzenia z Księgi Rodzaju jest prawdziwy. Pan nie jest kreacjonistą w tym ostatnim sensie, a Hoyle nie jest kreacjonistą w żadnym z tych sensów.

Oczywiście, spór o to, który sens słowa "kreacjonizm" jest właściwy, nie ma sensu. To rzecz gustu. Zanim jednak rozpoczniemy dyskusję, warto wiedzieć, jak rozumiemy kluczowe słowa w niej używane.

Autor: kk
Data wysłania: 2010-11-25 20:38:02

Tytuł: Odpowiedz.
Profesor Jodkowski:
"Oczywiście, spór o to, który sens słowa "kreacjonizm" jest właściwy, nie ma sensu. To rzecz gustu. Zanim jednak rozpoczniemy dyskusję, warto wiedzieć, jak rozumiemy kluczowe słowa w niej używane."

KK;
A z tym się zgadzam. Osobiście - od czsów pewnych burzliwych dyskusji z pewnym kreacjonistą młodoziemskim, co miało miejsce lata temu - nie przyjmuję wszystkich argumentów młodoziemskich kreacjonistów, ale jeśli mam być dzisiaj szczery, to się bardzo dużo od nich nauczyłem, i to warto podkreślić nazywając siebie po imieniu: "kreacjonista naukowy/staroziemski". Nawet krytycy Behego nazywali go "prawdziwym naukowcem, który nie wierzy w młodą ziemię".

A tak przy okazji czego się nauczyłem od kreacjonistów młodoziemskich?
- Że stalaktyty mogą się tworzyć w bardzo krótkim czasie.
- Że skamieliny mogą powstawać bardzo szybko.
- Że metody radiometryczne pozostawiają dużo do życzenia..i tak dalej.

Mimo, że dalej jestem staroziemski, uważam teraz, że młodoziemcy odwalają kawał dobrej/naukowej roboty:)

Informator

     
  

Jeżeli chcesz otrzymywać informacje o nowościach ZGL "Nauka a Religia", napisz o tym na ten e-mail: darsag@wp.pl

  
     

Odwiedza nas 49 gości oraz 0 użytkowników.