Szukaj

Kazimierz Jodkowski, Kreacjonizm po polsku (2002)

Powrót do wszystkich dyskusji

Dyskutowany tekst


Data wysłania: 2006-11-28 16:02:06

Tytuł: Walczący inaczej
Kazimierz Jodkowski uwidacznia prawdziwe oblicze Karola Sabatha, który wykazał się w swoim tekście "Kreacjonizm a sprawa polska" jadowitością i nieuczciwością. A redakcja ze "Świata Nauki" okazała stronniczość. Chyba, że promując ambasadora przypadku zrobili to przypadkiem. Bez obrazy dla Pana Sabatha, nasuwa mi się banalny wniosek, że w świecie uczonych, tak jak i w innych profesjach, mamy do czynienia z ludźmi moralnie "odmiennymi" w pracy, którą wykonują.

Data wysłania: 2006-11-28 17:26:18

Tytuł: Jak trudno przyznać się do błędu.
Jestem niezwykle zaskoczona tym artykułem, ponieważ dotychczas uważałam "Świat Nauki" za czasopismo na poziomie. O ile mogła zdarzyć się "wpadka" z wydrukowaniem niekompetentnego tekstu mgra Sabatha (redaktorzy nie muszą przecież znać się na wszystkim), to odpowiedź mgra Sabatha jest żenująca.
Na swoje usprawiedliwienie, iż wziął dwóch różnych autorów za jednego i tego samego pisze: "J.W.G. Johnson ma tak mizerne pojecie o biologii i geologii jakby był prawnikiem". Rozumiem, że to miałoby wytłumaczyć niedoczytanie i brak wiedzy mgra Sabatha?
Podobnie jest z drugim zagadnieniem, To, iż zwolennicy wszystkich wymienionych teorii procesują się w sądach, nie znaczy, że mają takie same twierdzenia (ID np. głosi, że obok projektu występuje też ewolucja, gdy kreacjonizm biblijny odrzuca ją). Może więc warto najpierw zapoznać się z założeniami danych teorii zanim się o nich napisze?
Ostatni punkt odnosi się do skrytykowania przez Sabatha książki Jodkowskiego (gdzie Sabath nawet tytuł książki napisał błędnie). Sabath nie doczytał (bądź nie zrozumiał?) treści; napisanie, iż czołowi ewolucjoniści krytykują swoją ideę, nie oznacza jeszcze poparcia dla kreacjonizmu. Tym bardziej, iż prawdą jest, że wybitni ewolucjoniści przyznają, iż teoria ewolucji ma poważne problemy (stąd biorą się właśnie współczesne teorie neodarwinistyczne - jest to próba rozwiązania problemów przy utrzymaniu samej teorii ewolucji).
Wiem, że trudno przyznać się do błędów, jednak czasami powinno się przezwyciężyć zadufanie w sobie (z tekstu Sabatha wynika, jakoby to była wina Johnsonów, że ich nie rozróżnia), zamiast kończyć sarkastycznym zdaniem, potwierdzającym zresztą głębokie niezrozumienie krytykowanej książki.

Autor: Mieczysław Kopeć
Data wysłania: 2006-12-02 11:24:44

Tytuł: Racjonalność wiedzy.
Myślę,że ważna jest refleksja nad każdym źródłem, z którego korzystamy. Tak też czynili zawsze ci,którzy chcieli wnieść coś rzetelnego w nauki empiryczne czy inną dziedzinę wiedzy. Być może Karol Sabath w "Kreacjonizm a sprawa polska" oparł się na bardzo dowolnej interpretacji poglądów prof. Kazimierza Jodkowskiego. Zgodnie z poglądami prof. Leszka Kołakowskiego bez rzetelnej wiedzy o historii myśli filozoficznej nie można być filozofem. Proponuję więc mgrowi K. Sabathowi spośród wielu tekst prof. K. Jodkowskiego "Twarde jądro ewolucjonizmu" [Roczniki Filozoficzne 2003, t. 51, z. 3, s. 77-117] do przemyślenia.

Data wysłania: 2006-12-04 00:15:41

Tytuł: O Świecie Nauki
Mam pewną sugestię na marginesie uwagi p. Najder o poziomie "Świata Nauki". Zamiast uznać, że całe to czasopismo jest na niskim poziomie (choć być może nie o to chodziło p. Najder), warto się może zastanowić nad tym, dlaczego jest ono rzetelne w sprawach stricte naukowych, ale nie w kwestiach ocierających się o sferę światopoglądową, jakimi z pewnością są zagadnienia związane z kreacjonizmem i jego pochodnymi. Czy w tego typu czasopismach świadomie przedstawia się fałszywy obraz pewnych poglądów (zwykle sprzecznych z poglądami redaktorów tych czasopism)? Jeśli nie, jeśli nie robi się tego celowo, to jakie są przyczyny takiego stanu rzeczy? Niedbałość, lekceważenie, a może coś jeszcze innego? Sądzę, że takie dociekania mogą doprowadzić do niezwykle interesujących wniosków.

Jodkowski:
1) Pani Najder z pewnością nie chodziło o skrytykowanie całego miesięcznika "Świat Nauki". Pisała ona tylko o artykule Sabatha, moim liście do redakcji i odpowiedzi Sabatha.
2) Szkoda, że Pan nie postawił jakiejś hipotezy, dlaczego w znakomitym czasopiście, jakim bez wątpienia jest "Świat Nauki", pojawiają się kiepskie teksty, dotyczące spraw światopoglądowych. Moim zdaniem przyczyna jest prosta: takie sprawy wykraczają poza zakres wiedzy, jakiej poświęcone jest to czasopismo - czyli nauk przyrodniczych. Teksty biologów czy fizyków na tematy religijne mają podobny poziom co teksty duchownych na temat biologii lub fizyki. Powinniśmy stale pamiętać o własnym zakresie kompetencji.
3) W omawianej sprawie (artykułu Sabatha i mojej z nim następnie wymiany opinii) redakcja "Świata Nauki" istotnie dopuściła się manipulacji, na które zwróciłem uwagę w opublikowanej w internecie wersji, ale wyjaśnienie tego jest bardzo proste. Pan mgr Sabath jest wieloletnim współpracownikiem tego czasopisma i redakcja chciała oszczędzić mu przykrości, jakie by miał, gdyby mój list wydrukowano w oryginalnej wersji. Cieszę się, że w ogóle mój protest znalazł się na stronach "Świata Nauki", bo przecież mógł zostać po prostu wrzucony do kosza.

Data wysłania: 2006-12-05 00:19:29

Tytuł: Ponownie o Świecie Nauki
Jodkowski:
1) Pani Najder z pewnością nie chodziło o skrytykowanie całego miesięcznika "Świat Nauki". Pisała ona tylko o artykule Sabatha, moim liście do redakcji i odpowiedzi Sabatha.

Sagan:
Też tak sądzę, ale nie chcę na podstawie samych swoich domysłów rozstrzygać, co naprawdę myśli p. Najder, stąd w mojej wcześniejszej wypowiedzi zwrot "być może".

Jodkowski:
2) Szkoda, że Pan nie postawił jakiejś hipotezy, dlaczego w znakomitym czasopiście, jakim bez wątpienia jest "Świat Nauki", pojawiają się kiepskie teksty, dotyczące spraw światopoglądowych. Moim zdaniem przyczyna jest prosta: takie sprawy wykraczają poza zakres wiedzy, jakiej poświęcone jest to czasopismo - czyli nauk przyrodniczych. Teksty biologów czy fizyków na tematy religijne mają podobny poziom co teksty duchownych na temat biologii lub fizyki. Powinniśmy stale pamiętać o własnym zakresie kompetencji.

Sagan:
Ma Pan po części rację, uważam jednak, że redaktorzy "Świata Nauki" bez problemu mogą skontaktować się z kompetentnymi osobami, znającymi się na sprawach światopoglądowych, które mogłyby fachowo objaśnić im pewne kwestie. Zastanawiające jest, dlaczego tego nie robią? Jak to się dzieje, że w takich czasopismach przeinacza się poglądy kreacjonistów, na przykład, lub się z nimi w ogóle nie zapoznaje i wypisuje na ich temat rozmaite rzeczy? Jedna z możliwych odpowiedzi brzmi: powszechnie wiadomo, że kreacjonizm to od dawna zdyskredytowany pogląd, więc nie ma sensu poświęcać mu zbyt wiele uwagi. Wszystko, co kojarzy się z kreacjonizmem, także jest więc niewiele warte. Osobiście sądzę, że taki jest powód (być może jeden z wielu) przedstawiania twierdzeń kreacjonistycznych (lub podobnych) w nieprawdziwym świetle - nie celowe ich fałszowanie, lecz zwyczajne lekceważenie, będące wynikiem długiego procesu przemian kulturowych.

Jodkowski:
3) W omawianej sprawie (artykułu Sabatha i mojej z nim następnie wymiany opinii) redakcja "Świata Nauki" istotnie dopuściła się manipulacji, na które zwróciłem uwagę w opublikowanej w internecie wersji, ale wyjaśnienie tego jest bardzo proste. Pan mgr Sabath jest wieloletnim współpracownikiem tego czasopisma i redakcja chciała oszczędzić mu przykrości, jakie by miał, gdyby mój list wydrukowano w oryginalnej wersji. Cieszę się, że w ogóle mój protest znalazł się na stronach "Świata Nauki", bo przecież mógł zostać po prostu wrzucony do kosza.

Sagan:
Biorąc pod uwagę fakt, że w ciągu mięsiąca do redakcji "Świata Nauki" napływa zapewne imponująca ilość listów, można uznać Pana za jednego ze względnie nielicznych "wybrańców" Świata Nauki. Gratulacje :-)

Data wysłania: 2007-08-25 18:09:07

Tytuł: "Świat Nauki" i świat nauki.
To dwie różne rzeczy. Czasopismo "Świat Nauki", to w gruncie rzeczy żadne czasopismo naukowe, a jak już, to popularnonaukowe (dokładnie jak książki Richarda Dawkinsa).
No cóż. Pan Karol Sabath uczciwością nigdy nie grzeszył. Dla niego - i jak podejrzewam - dla redakcji "ŚN" kreacjonizm ,to patologiczny mit, który opanował naukę i jest zagrożeniem dla ich światopoglądu. Zdają sobie sprawę, że współcześni "agresorzy", nastający na Syntetyczną Teorię Ewolucji, to nie jak dawniej ci, którzy wywodzili się głównie z salek parafialnych, ale ci, którzy wywodzą się ze znanych uniwersytetów. Póki co, ci krytycy neodarwinizmu przeważnie przyjmuja quasinaukową zasłonę dymną i zamiast otwarcie przyznawać się do popierania Inteligentnego Projektu, deklarują się jako ewolucjoniści nieortodoksyjni, którzy nie są w stanie z naukową rzetelnościa sprecyzować czy zdefiniować własnych poglądów i z czego zdaja sobie sprawę konserwatyści pośród ewolucjonistów. Konserwatyści z przymusu!. W takim układzie, takim personom, jak p. Karol Sabath, którzy to na STE zawiesili swoje kariery naukowe, pozostaje oponentów błotem obrzucić, a że p. Karol Sabath (członek Komitetu Biologii Ewolucyjnej PAN) ma za sobą oręż w postaci kolegów w koloratkach i redakcji "ŚN", to praktycznie czuje się bezkarny (czuje, że nie musi odpowiadac za swoje słowa).

pozdrawiam.

Autor: K/K
Data wysłania: 2007-08-25 23:12:32

Tytuł: Odp.
Sagan:
Biorąc pod uwagę fakt, że w ciągu mięsiąca do redakcji "Świata Nauki" napływa zapewne imponująca ilość listów, można uznać Pana za jednego ze względnie nielicznych "wybrańców" Świata Nauki. Gratulacje :-)

KingKong:
W wydaniu z tego miesiąca zamieszczono w tym samym dziale krytykę książki Dawkinsa "Bóg urojony". Stały czytelnik "ŚN" zarzucił czasopismu propagowanie ateizmu pod przykrywką nauki.

pozdrawiam.

Autor: KingKong
Data wysłania: 2007-09-06 03:09:19

Tytuł: Ewolucjonizm po polsku :)
Rotkiewiczowi, Ryszkiewiczowi i innym ewolucjonistom pozostało tylko odłumaczać fakty i jakoś je dopasowywać do nowych. Status "homo" habilis juz dawno był kwestionowany przez wielu antropologów fizycznych. Uważają oni,że był to jeden z gatunków australopiteków. Jak się okazuje, czym więcej faktów przeczących temu mitowi o ewolucji człowieka, tym gorzej dla samych faktów.

http://www.polityka.pl/polityka/index.jsp?place=Lead33&news_cat_id=936&news_id=226125&layout=18&forum_id=11259&fpage=Threads&page=text

"„współwystępowanie dwóch gatunków nie przeczy, że jeden jest przodkiem drugiego". *Dodam od siebie, że gdyby nawet H. habilis okazał się rzeczywiście nie być przodkiem H. erectus i obydwa gatunki pochodziły od wspólnego przodka, zmieniłoby to tylko trochę wygląd naszego drzewa rodowego. Jaka w tym sensacja?*"

A tutaj szczególny rodzynek. :) Dobrze, że dodał tylko od siebie, ponieważ skoro większość fachowców na podstawie morfologii habilisa wywnioskowała,że jest on przodkiem h. erectus (tak przecież ludzkiego, zdolnego do skolonizowania świata), to przestawienie go na drzewie rodowym jako pochodzącego od wspólnego przodka z erectusem rzeczywiście minimalnie zmieniłoby to drzewo. W takim razie należałoby się też zastanowić, do kogo bardziej był podobny ten wspólny przodek, do erectusa czy do habilisa? Jeśli do habilisa, to by znaczyło, że erectus się zmieniał w strone cvzłowiekowatości, natomiast habilis - nie! Jeżeli habilis rzeczywiście był przodkiem wspólcześnie żyjącym z potomkiem erectusem, to dlaczego jego ewolucja się zatrzymała? Jaka selekcja zadziałała na erectusa, że ten stał się człowiekiem i na habilisa, że człowiekiem się nie stał? Przecież współżyli na tym samym terenie. :)

Dodam jeszcze, iż te roważania rzucają światło na sposoby, jakimi posługują się antropologowie-ewolucjoniści podczas klasyfikowania znalezisk. Skoro bezpośredni przodek oraz kuzyn po wspólnym przodku mogą tak samo wyglądać, to pozostaje mi tylko owy fakt pozostawić bez komentarza. :)

pozdrawiam.

Informator

     
  

Jeżeli chcesz otrzymywać informacje o nowościach ZGL "Nauka a Religia", napisz o tym na ten e-mail: darsag@wp.pl

  
     

Odwiedza nas 27 gości oraz 0 użytkowników.